Tekstowni.pl
  • kursy copywritingu
  • Dla copywritera
  • Dla przedsiębiorcy
  • Książka
  • Wiedza
    • Baza wiedzy
    • Podcast
  • Gratis
    • Bezpłatne materiały
    • Quizy
  • My
  • Kontakt
przez Ewa Szczepaniak

To była wyyyyjątkowa premiera! Historia fakapu z szarlotką w tle 

Mój Mąż zrobił szarlotkę. W iście filmowym stylu. Najpierw zamiast cukru dosypał do ciasta soli. Przy drugim podejściu, kiedy słona prawda wyszła na jaw, trzy razy sprawdził, co kryje słoik z białym proszkiem. A kiedy myślał, że teraz to już z górki… połamał część od robota kuchennego. I spalił jabłka. I wok, w którym się podpiekały. I rękawicę kuchenną. Opowiadam o tym, bo z moimi fiszkami storytellingowymi wyszło trochę jak z tą szarlotką. Miały premierę bezobjawową, częściową i (dla mnie) bardzo kosztowną.

Rozdział 1, w którym bohaterka ma plan (i to już wróży kłopoty)

Była wiosna. Ptaszki ćwierkały, słońce świeciło, a ja z zapałem tworzyłam produkt, który miał otworzyć mój drugi projekt. Zeszyt z zadaniami do kreatywnego pisania. Nie takie tam zwykłe „Napisz o…”. Zdjęcie, początek historii, kilka porad i inspiracje na ciąg dalszy. Takie tam dla osób, które kochają pisać, chcą pisać więcej i jeszcze więcej.

I wtedy – jak w każdym dobrym thrillerze – przyszedł on. Wydawał się niewinny jak „wpadnijmy na kawkę”, a doprowadził do… ech, o tym zaraz.

No więc przyszedł: Ten Jeden Pomysł.

Taki pomysł, że skoro mam już w moim kreatywnym zeszyciku opisy kilku technik, to dlaczego by nie dać ich też Tekstownej społeczności. Zwłaszcza że storytelling mamy akurat na tapecie. Miał być kurs, ale z drugiej strony czasy ciężkie, wszystko drogie… Myślałam, żeby zrobić coś tańszego.

Więc może fiszki! No ge-nia-lny pomysł. Tak szybko, przy okazji, a na pewno się ludziom przyda.

 

[Pauza na efekt dramatyczny]

 

Spoiler alert przy okazji: nigdy nie robi się niczego „przy okazji”. Cóż, mądra autorka po szkodzie, chociaż..

No dobrze, gdyby tak spojrzeć z boku, to można by zauważyć, że szybko pojawiały się sygnały zwiastujące, że nie będzie ani szybko, ani przy okazji. 

 

Rozdział 2, w którym meteoryt wyrusza w kierunku ziemi, a bohaterka myśli, że to gwiazdka  mruga

Pomysł zaczął rozrastać się jak grzyb po deszczu. Albo jak dług publiczny. Albo jak lista rzeczy do zrobienia w sobotę, która zaczyna się od „szybko posprzątam” i kończy na reorganizacji całego mieszkania.

Najpierw zestaw wzięty z zeszytu creative writing. Ale nie, to w większości wstępy, sposoby prowadzenia narracji. Mało. Buduję od nowa. 50. 77. 100. Dobra, 101 i ani jednej więcej.

101 technik, w każdej przykład literacki i biznesowy. Po kilka dziennie i do września napiszę.

Jako się rzekło, tak się zrobiło, ale i na tym się nie skończyło, że tak pojadę rymem iście staropolskim.

Bo zaraz przyszła refleksja, że jednak nie każdy pisarz jest copywriterem i nie każdy copywriter pisarzem. Dla kogo w końcu te fiszki, dziewczyno?

No więc rozdzielam. Dobra, dwa zestawy, opisy te same, przykłady inne.

I stało się. Na początku września wszystko było gotowe. Ogłoszę, w międzyczasie skład i mamy to.

 

[Narratorka z przyszłości siedzi w kącie i robi face palm. „Co ja sobie myślałam?”]

 

Rozdział 3, w którym „tylko skład” zamienia się w krater po meteorycie

I tu, drogi Czytelniku, zaczyna się prawdziwa opowieść z dreszczykiem.

Siadam do składu. Patrzę na swoje dzieło. I nagle się okazuje, że prosto to było w mojej wyobraźni, a na żywo… No serio, czy copywriterzy potrzebują narracji nieliniowej? A polifonii?

No nie, nie potrzebują. Potrzebują za to rodzajów historii w biznesie, a tych ani śladu.

 

[Słychać trzaski na synapsach. Albo to plan się sypie. Trudno powiedzieć]

 

Więc wymieniam. Jedną technikę, drugą, trzecią. Ale zdążę, spokojnie, kto jeśli nie ja. Przez 3 tygodnie można zrobić tyyyyle rzeczy. To tylko kwestia priorytetów. I tego, żeby zostać godzinę dłużej przy komputerze. No dobra, może trzy. Albo siedzieć przy nim przez 16 godzin niemal bez przerwy.

Zdążę.

Jakoś zdążę.

No dobra, nie zdążę. Przesuwamy premierę o 8 dni.

 

„8 dni? Świat! Przez ten czas skończę. 2 razy. I jeszcze odeśpię. I przeczytam nową książkę Małeckiego!” – myślę sobie.

I nagle słyszę, jakby ktoś płakał. To ta ja, której obiecałam, że więcej nie będzie zarywania nocy. Albo mój kręgosłup, który już i tak na wiosnę miał się marnie. Nasłuchuję i…

„Eee, wydawało mi się”.

 

Rozdział 4, w którym mózg wysyła wypowiedzenie, a bohaterka mail od serca

Dzień przed premierą, rano: „Zdążę!” Ostatnie czytanie już było, zaznaczyłam tylko kilka fragmentów do wymiany.

Kilka… W co drugiej technice a to przykład, a to jakiś punkt brzmi niefajnie, a to…

Czytam, poprawiam, negocjuję za sobą. Przy okazji jeszcze kilka technik ląduje w folderze „Może kiedyś” i kilka nowych tworzę na ich miejsce. Idzie świetnie. Zdążę!

Po 10 godzinach mózg strajkuje. Po 12 – odmawia współpracy. Po 14 – wysyła wypowiedzenie i zamyka na kluczyk szare komórki.

 

„Daj spokój” – szepcze tzw. głos rozsądku. „Machnij ręką na te poprawki. To chory perfekcjonizm. Miało być i jest. No OK, tu i ówdzie przykład mógł być lepszy. Tu i ówdzie sekcja ‚Jak zrobić’ zostanie hmm… mało czytelna. No miałaś sczytać jeszcze raz, ale odpuść. Niech się dzieje”.

„Serio?” – odzywa się sumienie, które najwyraźniej ma właśnie nocną zmianę. „A sama chciałabyś dostać taki niedopracowany produkt?” [Nie chciałabym!] „Chcesz takim machnięciem ręki przekreślić kilka tygodni intensywnej pracy, bo i tak efekt będzie marny?” [No nie!]

 

Jedyne, na co mnie jeszcze stać, to mail do osób, które zamówiły i czekają. Na oparach, ale od serca.

Że walczyłam. Przegrałam. Premiera jest częściowa. Wrzucam 2 kategorie technik, a reszta wkrótce.

 

Rozdział 5, w którym odbywa się premiera niczym mutacje COVID-19. Bezobjawowa

To była najcichsza premiera w historii internetu. Ba! To była premiera bezobjawowa (podobnie jak i promocja w „dodatkowym” tygodniu, bo przecież treści przygotowałam do 13 X, a później były ważniejsze rzeczy).

Odespałam.

Zdziwiłam się, że świat się nie zawalił (ale na wszelki wypadek przez cały dzień omijałam wzrokiem skrzynkę mailową, bo kto wie, może Armageddon rozgrywa się właśnie tam).

Wciągnęłam książkę Małeckiego.

Poszłam do fizjoterapeuty, bo kręgosłup naprawdę już błagał o litość.

A następnego dnia podniosłam koronę, zakasałam rękawy i usiadłam przy biurku. Udostępniłam kolejne dwie kategorie. A potem jeszcze dwie. I ciągle In progress.

 

Czego się nauczyłam z tej historii?

  • Że „szybki produkt” to oksymoron. Coś jak „zdrowa cola” albo „sprawiedliwy algorytm Facebooka”.  Jeszcze nigdy w historii ludzkości nikt nie zrobił niczego wartościowego szybko i „przy okazji”. (No OK, nie wiem, czy nikt. Ja nie potrafię).

 

  • Że szacowanie czasu to moja arcysłaba strona i muszę nad tym popracować (choć tracę nadzieję, czy kiedyś się czegokolwiek w tym zakresie dopracuję. Jeśli masz dobre patenty, podrzuć w komentarzu).

 

  • Że możesz mieć najgorszą premierę świata, ale jeśli powiesz szczerze, co i jak, i masz w dodatku fajną społeczność, ludzie Ci wybaczą. Nie było ani jednego zwrotu. Za to kiedy wieczorem drżącymi rękami otworzyłam jednak pocztę, znalazłam dwie bardzo miłe, bardzo wspierające wiadomości – od Magdy i Michała. Dawno, daaawno nie uśmiechałam się tak jak w chwili, kiedy je czytałam.

 

Epilog

Pisząc ten tekst, delektuję się szarlotką mojego Męża. Tą z kolejnego podejścia. Celebruję każdy kęs, bo to jedna z najdroższych szarlotek, jakie jadłam. I wiesz, co Ci powiem? Jedna z najlepszych.

Jem i myślę sobie, że porażka to nie koniec. To tylko pierwsze podejście do wersji, na którą warto poczekać.

 

[Napisy końcowe:

W opowieści wystąpiły następujące techniki:

Piramida Freytaga, Stawki, Trudny wybór / Niemożliwy wybór, Magiczna trójka, Wyścig z czasem, Foreshadowing, Twist, Metanarracja, Humor w ciemności, Rytm i pauzy, Cięcia skokowe, Narracja „tu i teraz”, Klamra narracyjna i inne

Produkcja: Tekstowni.pl
Reżyseria bezsennych nocy: Ewa (z asystą kręgosłupa, który odgraża się, że złoży oficjalną skargę do Inspekcji Pracy)
Operator kamery: narratorka z przyszłości (ta, która robi face palm)
Muzyka: trzaski synaps, dźwięk laptopa zamykającego się o 6 rano i miauczenie kotów, które o tej porze domagają się śniadania
Efekty specjalne: czas, który w wyobraźni rozciąga się jak guma do żucia, a w realu nijak nie chce
Konsultacja techniczna: mózg Ewy (występ gościnny przed wypowiedzeniem umowy)
Podziękowania specjalne: dla Magdy i Michała za wspierające maile, które przyszły wtedy, gdy najbardziej były potrzebne, oraz dla społeczności Tekstowni.pl za wyrozumiałość.
Dedykacja: dla wszystkich, którzy myślą, że fakap to koniec świata. A to przecież dopiero początek 🤭]

Podziel się:

  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na X (Otwiera się w nowym oknie) X

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

Zobacz także:

Ewa Szczepaniak
Copywriterka, trenerka pisania, współzałożycielka pracowni copywriterskiej Tekstowni.pl. Pisze, uczy pisać i sama odkrywa wciąż nowe możliwości słowa. Autorka kursów pisania i poradników Sztuka projektowania tekstów i 101 technik copywritingu sprzedażowego.

Co o tym myślisz?Anuluj pisanie odpowiedzi

Bądźmy w kontakcie

Kurs copywritingu

kurs copywritingu

Kompendium wiedzy o pisaniu:

książka o pisaniu

Materiały o copywritingu, pisaniu, dobrym stylu – za free:

  • Polityka prywatności
  • Kontakt
Copyright by Tekstowni.pl 2016-2025
Polityka prywatności Tekstowni.pl
Zarządzaj zgodami plików cookie
Aby zapewnić jak najlepsze wrażenia, korzystamy z technologii - takich jak pliki cookie - do przechowywania i/lub uzyskiwania dostępu do informacji o urządzeniu. Zgoda na te technologie pozwoli nam przetwarzać dane, takie jak zachowanie podczas przeglądania lub unikalne identyfikatory na tej stronie. Brak zgody lub jej wycofanie może niekorzystnie wpłynąć na niektóre funkcje witryny.
Funkcjonalne Zawsze aktywne
Przechowywanie lub dostęp do danych technicznych jest konieczny w uzasadnionym celu - umożliwia korzystanie z konkretnej usługi wyraźnie żądanej przez subskrybenta lub użytkownika lub wyłącznie w celu przeprowadzenia transmisji komunikatu przez sieć łączności elektronicznej.
Preferencje
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest niezbędny do uzasadnionego celu przechowywania preferencji, o które nie prosi subskrybent lub użytkownik.
Statystyka
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do celów statystycznych. Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do anonimowych celów statystycznych. Bez wezwania do sądu, dobrowolnego podporządkowania się dostawcy usług internetowych lub dodatkowych zapisów od strony trzeciej, informacje przechowywane lub pobierane wyłącznie w tym celu zwykle nie mogą być wykorzystywane do identyfikacji użytkownika.
Marketing
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest wymagany do tworzenia profili użytkowników w celu wysyłania reklam lub śledzenia użytkownika na stronie internetowej lub na kilku stronach internetowych w podobnych celach marketingowych.
  • Zarządzaj opcjami
  • Zarządzaj serwisami
  • Zarządzaj {vendor_count} dostawcami
  • Przeczytaj więcej o tych celach
Zobacz preferencje
  • {title}
  • {title}
  • {title}
%d