3 zmiany, które natychmiast podkręcą Twoje teksty sprzedażowe
...

3 drobne zmiany, które natychmiast zwiększą moc Twojego tekstu sprzedażowego

O sukcesie strony sprzedażowej decydują czasem niuanse. Jakieś mdłe słowo, kiepsko sformułowane zdanie lub brak drobnego, ale istotnego elementu mogą pokrzyżować ambitne plany podboju rynku. Zobacz, jakie niewielkie zmiany sprawią, że Twoja oferta z jednej z wielu stanie się nagle propozycją nie do odrzucenia.

teksty sprzedażowe

Pokaż pewność efektu

Niektórzy mówią, że klient wyczuwa, czy sprzedawca jest przekonany do swojej oferty. Ma jakiś szósty zmysł, który mu objawia całą prawdę. A ja Ci powiem: nie musi wyczuwać.  Sprzedawca sam mu między wierszami wyśpiewa, co i jak. Zobaczmy.

Wyobraź sobie, że wybrałeś się na targ po granaty do sałatki, którą masz zamiar przyrządzić dla swoich gości. Tak się świetnie składa, że na dwóch stoiskach znajdujących się tuż obok siebie mają owoce, których potrzebujesz, no ale wiadomo – Ty szukasz słodkich, a po skórce to nie wiadomo. „Czy granaty są słodkie?” – pytasz sprzedawców. I otrzymujesz następujące odpowiedzi:

Sprzedawca nr 1:

Chyba tak. Raczej powinny panu smakować. Możliwe, że będzie pan usatysfakcjonowany.

Sprzedawca nr 2:

Słodziutkie! Klientka, która kupiła rano kilogram, przyszła przed chwilą po kolejne dwa. Zobaczy pan, że ile by pan nie kupił, to będzie za mało!

U kogo kupisz? Ja też u drugiego.

 

Chcemy pewności. Chcemy pewności, choćby ta pewność opierała się wyłącznie na magicznym myśleniu. Bo powiedzmy sobie szczerze: jaki mamy dowód, że sprzedawca nr 2 nie skłamał? Żaden. Co więcej: być może sprzedawca nr 1 zasłużył na większe zaufanie, bo – choćby i spróbował granata ze swojej oferty, choćby mu rzeczywiście klienci te granaty zachwalali – to nigdy nie ma pewności, co kryje się pod skórką kolejnych sztuk. Chciał być uczciwy. I wyszedł na tym jak saper na niezabezpieczonym granacie.

Twój klient też potrzebuje pewności. Uwierzy Ci, jeśli zobaczy, że i Ty wierzysz w swoją ofertę. A to, czy wierzysz, oceni na podstawie słów, którymi się posługujesz. Przejrzyj swój tekst i sprawdź, czy mówisz o pewnym efekcie, czy o możliwościach i prawdopodobieństwach. Jeśli to drugie — cóż, za 50% pewności zawsze kryje się 50% ryzyka.

Jeśli więc masz tendencje do formułowania zdań takich jak to:

Dzięki temu kursowi możesz zacząć samodzielnie odnawiać meble

przeredaguj je. Niech brzmią pewnie — tak jak to:

Po tym kursie samodzielnie odnowisz swoje meble.

Jest krócej, a tym samym dynamiczniej. No i z nie ma wątpliwości co do efektu. Same plusy.

Tak, tak, wiem, że asekuracyjny język nie bierze się znikąd. Setki razy rozmawiałam z ludźmi, którzy tłumaczyli: „Ale przecież ja nie mogę obiecać, bo może ktoś takich efektów nie osiągnie”.

A jednak będę się upierać przy swoim. Bo zasada jest taka: opisujesz optymalne efekty – takie, jakie będzie miał ktoś, kto skorzysta na maksa.

Dalej nie możesz nic obiecać? W takim razie zapytam wprost: dlaczego sprzedajesz coś, czego skuteczność to wróżenie z fusów?

 

Podkreśl łatwość

Czytasz ten tekst, bo obiecałam Ci efekt. Ale czytasz go także, bo obiecałam Ci, że ten efekt osiągniesz NATYCHMIAST.

Szybkość, łatwość – to kolejne cechy dobrej oferty. Chyba nie zdziwię Cię, jeśli powiem, że nie lubimy się przemęczać. Nie mamy czasu na to, żeby mozolnie wspinać się przez kolejne etapy czegoś tam. Chcemy być na szczycie już, natychmiast – choćby nawet wiara w to, że nam się to uda, zakrawała (znów) na magiczne myślenie.

A zatem: przejrzyj swój tekst i sprawdź, czy dajesz szybkość i łatwość, której czytający / potencjalny klient oczekuje. Jeśli nie, popraw.

Nie, wcale nie nakłaniam Cię do kłamstwa. Zgadzam się, że nie każda oferta zapewnia takie błyskawiczne owoce, ale:

  • Jeśli nie możesz obiecać, że będzie łatwo, nie podkreślaj przynajmniej trudu! A z doświadczenia wiem, że ludzie potrafią w tekstach sprzedażowych napisać coś w rodzaju „Ten kurs jest dla Ciebie, jeśli zrobisz wszystko, aby posiąść umiejętność X”. Nie wiem jak Ty, ale ja już po przeczytaniu tego zdania czuję się zmęczona i przytłoczona.
  • Kładź nacisk na efekt, a nie na proces. Zamiast tłumaczyć komuś, że będzie się długo i mozolnie uczył, lepiej powiedz mu, co i kiedy będzie umiał (i jak na tej umiejętności skorzysta).
  • Obiecaj coś natychmiast. Może to być jakiś cząstkowy efekt już w początkach korzystania z oferty albo natychmiastowy dostęp/wysyłka produktu, albo chociaż jakiś PDF, który kupujący dostanie natychmiast po zamówieniu. Mała rzecz, a ucieszy 🙂 .

 

Użyj trójki

Konsultowałam ostatnio CV kandydata na copywritera, który pilnie przygotowywał się do zawodu. Skończył mnóstwo szkoleń. Tak dużo, że już jeden rzut okiem na stronę z ich spisem sprawiał, że… odechciewało się czytać.

Wróćmy do tego, co już wiemy: w dzisiejszym świecie ma być lekko, łatwo i przyjemnie. Czy to w ofercie, czy w aplikacji o pracę (która – powiedzmy sobie wprost – jest przecież też swego rodzaju ofertą). Jeśli tak jak ów adept copywritingu tworzysz długą listę korzyści (a już nie daj Boże: cech i zalet produktu), to istnieje ryzyko, że potencjalnemu klientowi nie będzie chciało się czytać.

Jak to obejść? Jak zachęcić i nie zamęczyć?

Podziel na 3. Co się tylko da. Podaj 3 korzyści albo podawaj je po 3 w rzędzie. W Internecie trzeba ludzi karmić małymi porcjami – to jest zasada, której nie ma sensu (dla własnego dobra) łamać. A dlaczego właśnie po 3? Bo:

  • Trójka przekonuje, a czwórka alarmuje – tak wynika z badania, w którym sprawdzano, jak ludzie reagują na reklamę zachęcającą określoną liczbą korzyści. Jak widzisz, nie zawsze więcej = lepiej.
  • Trójka jest liczbą najbardziej przyjazną mózgowi. Daje poczucie pełni i najlepiej zapada w pamięć. A o to nam przecież chodzi, prawda?

***

Czasem jedna zmiana potrafi zrobić wielką różnicę. 3 zmiany zrobią różnicę kolosalną. Sprawdź i daj znać, czy widać efekty. A jeśli chcesz poznać więcej trików, które zamienią Twój tekst w maszynkę do zarabiania – zapraszam Cię na kurs. 21 dni, po których Twoja sprzedaż nigdy już nie będzie taka sama.

 

 

Co o tym myślisz?

%d bloggers like this: