Tekstowni.pl
  • kursy copywritingu
  • Dla copywritera
  • Dla przedsiębiorcy
  • Książka
  • Wiedza
    • Baza wiedzy
    • Podcast
  • Gratis
    • Bezpłatne materiały
    • Quizy
  • My
  • Kontakt
przez Ewa Szczepaniak

Czy dopadły Cię te klątwy dwie?

Uważaj Ty, który piszesz! Uważaj, bo wystarczy chwila nieuwagi – omsknięcie się palca na klawiaturze i rozchwianie myśli – by dopadła Cię jedna z klątw, które przekreślą cały Twój wysiłek. Uważaj i nie ufaj sobie. Przeczytaj lepiej ten tekst i – uzbrojony w wiedzę o niebezpieczeństwie – strzeż się!

klątwa marketingowca

Klątwa marketingowca

Dawno, dawno temu potrafiłeś mówić po ludzku i po swojemu. Potem poszedłeś do szkoły i tam Cię nauczyli, że trzeba mówić jak wszyscy, a im więcej będzie „ą” i „ę”, tym bardziej się liczy. Internet dopełnił złego. Dzięki nieograniczonemu dostępowi do twórczości innych ludzi osłuchałeś się, opatrzyłeś i…

No właśnie. Może przeszło bokiem, ale może zabrakło Ci czujności i dołączyłeś do całych zastępów tych, którzy wierzą, że:

  • jeśli rozwiązania, to tylko innowacyjne,
  • jak rekrutacja, to tylko w związku z dynamicznym rozwojem,
  • jeśli jakość, to wysoka,
  • a zespół musi być złożony z profesjonalistów

itd.

To jest, mój Drogi, klątwa marketingowca. Jej badacz (i prawdopodobnie autor nazwy) Piotr Bucki definiuje ją w swojej książce (Porozmawiamy o komunikacji) tak:

Klątwa marketingowca to automatyczne, bezrefleksyjne stosowanie sformułowań i zdań, które są ładne, ale niewiele wnoszą do komunikacji. […] Na klątwę marketingowca zapada się z powodu braku czasu, braku wizji i braku konkretu, który można przekazać.

Lekarstwo na klątwę marketingowca

jest tylko jedno: dowód. Zażyj je, ilekroć znów palce zaczną wystukiwać coś, co już gdzieś widziałeś lub słyszałeś.

Zamiast pisać, że zespół jest „profesjonalny”, napisz, co właściwie świadczy o tym profesjonalizmie. „Wysoką jakość” zastąp informacjami o tym, co tejże jakości dodaje „wysokości”. Udowodnij, że rozwiązania są innowacyjne.

Niech słowa mówią za siebie. I pokazują, że masz coś do przekazania.

Klątwa wersji reżyserskiej z dodatkami specjalnymi, komentarzami autorów i scenami wyciętymi  

Jesteś uczciwym człowiekiem, więc chcesz powiedzieć swojemu klientowi lub czytelnikowi wszystko. Albo inaczej:  boisz się, że jeśli nie powiesz wszystkiego – ale to tak dosłownie wszystkiego, do ostatniego ogonka nad ostatnią literą – to wprowadzisz w błąd. Albo oskarżą Cię o manipulację. Albo…

No zresztą… Mniejsza o to, co Tobą kieruje i jakie są tego czegoś powody. Liczy się to, że jeśli nie spoczniesz, póki nie wywalisz z siebie wszystkich informacji, to znak, że stało się. Dopadła Cię klątwa o nazwie długiej i skomplikowanej — klątwa wersji reżyserskiej z dodatkami specjalnymi, komentarzami autorów i scenami wyciętymi. Piotr Bucki definiuje ją tak:

To nastawienie pod tytułem „Wiem wszystko i nie zawaham się powiedzieć wszystkiego”. To także skłonność do dygresji, nad którymi panuje tylko nadawca, bo świat już dawno pogubił się w gąszczu narracyjnej ekwilibrystyki.

Jak walczyć z tą klątwą?

Jeśli czujesz, że coś jest na rzeczy, to przede wszystkim spójrz w lustro i powiedz sobie, że masz problem. A potem cóż – pilnuj się. Miej z tyłu głowy. Układaj informacje w sprawdzone struktury (w tekstach sprzedażowych na przykład w taką, jakiej uczę na kursie). Sprawdzaj. Edytuj. Skracaj o połowę. I nigdy nie trać czujności.

Jeśli dopadła Cię jedna z klątw – jest źle, ale wciąż z nadzieją, że znajdzie się śmiałek, który przebrnie przez to, co napisałeś. Jeżeli jednak zmagasz się z obiema jednocześnie,  a dodatkowo nęka Cię klątwa wiedzy – uuu… Z tego połączenia powstaje (jak pisze Piotr Bucki):

Zbuk, który nie zabija, ale truje stęchłym zapachem. Co najgorsze, pozostawia odbiorcę w stanie lekkiego przytępienia poznawczego. 

Zrób coś z tym, bo konkurencja nie śpi. Chętnie zaopiekuje się Twoim czytelnikiem.

Zobacz także:

  • Czy i Ciebie dosięgła ta klątwa Wszystko, co powinieneś wiedzieć o klątwie wiedzy, by ją rozpoznać i umieć z nią walczyć.

Bądźmy w kontakcie!
Podobał Ci się ten tekst? Chcesz więcej? Dołącz do grona czytelników naszego newslettera. Raz w tygodniu napiszę Ci, co nowego pojawiło się na blogu.

Podziel się:

  • Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Kliknij, aby udostępnić na X (Otwiera się w nowym oknie) X

Dodaj do ulubionych:

Lubię Wczytywanie…

Zobacz także:

Ewa Szczepaniak
Copywriterka, trenerka pisania, współzałożycielka pracowni copywriterskiej Tekstowni.pl. Pisze, uczy pisać i sama odkrywa wciąż nowe możliwości słowa. Autorka kursów pisania i poradników Sztuka projektowania tekstów i 101 technik copywritingu sprzedażowego.

2 komentarzy

Traszka pisze:
8 listopada 2019 o 12:50

Rzeczywiście, coś w tym jest. Często spotykam się z pierwszą z klątw w zwykłych ogłoszeniach o pracę. W co drugim firma dynamicznie się rozwija, a mnie odrzuca, żeby w ogóle wejść w takie ogłoszenie. Może to nie są z definicji teksty sprzedażowe czy marketingowe, ale przecież oferty pracy też powinny być reklamą firmy, która potrzebuje przyciągnąć tych najlepszych pracowników. No chyba że wciąż u kogoś pokutuje przekonanie, że My (oczywiście pisane wielką literą), firma XYZ, wyświadczamy wam wielką łaskę, że chcemy was zatrudnić ;).

Wczytywanie…
Odpowiedz
Ewa Szczepaniak pisze:
8 listopada 2019 o 13:42

Traszka, bardzo ciekawe spostrzeżenie! Zgadzam się, że takie ogłoszenia powinny być reklamą. Powinny „sprzedawać” firmę — sprawić, że fajni ludzie, dobrzy specjaliści będą chcieli w niej pracować. Dziś już — z tego, co wiem — pracodawcy nie robią ludziom łaski. Mają problem ze znalezieniem pracowników. Tym bardziej więc warto się postarać przy pisaniu ogłoszenia i wyleczyć się z klątwy marketingowca. Dzięki za cenny komentarz!

Wczytywanie…
Odpowiedz

Co o tym myślisz?Anuluj pisanie odpowiedzi

Bądźmy w kontakcie

Kurs copywritingu

kurs copywritingu

Kompendium wiedzy o pisaniu:

książka o pisaniu

Materiały o copywritingu, pisaniu, dobrym stylu – za free:

  • Polityka prywatności
  • Kontakt
Copyright by Tekstowni.pl 2016-2025
Polityka prywatności Tekstowni.pl
Zarządzaj zgodami plików cookie
Aby zapewnić jak najlepsze wrażenia, korzystamy z technologii - takich jak pliki cookie - do przechowywania i/lub uzyskiwania dostępu do informacji o urządzeniu. Zgoda na te technologie pozwoli nam przetwarzać dane, takie jak zachowanie podczas przeglądania lub unikalne identyfikatory na tej stronie. Brak zgody lub jej wycofanie może niekorzystnie wpłynąć na niektóre funkcje witryny.
Funkcjonalne Zawsze aktywne
Przechowywanie lub dostęp do danych technicznych jest konieczny w uzasadnionym celu - umożliwia korzystanie z konkretnej usługi wyraźnie żądanej przez subskrybenta lub użytkownika lub wyłącznie w celu przeprowadzenia transmisji komunikatu przez sieć łączności elektronicznej.
Preferencje
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest niezbędny do uzasadnionego celu przechowywania preferencji, o które nie prosi subskrybent lub użytkownik.
Statystyka
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do celów statystycznych. Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do anonimowych celów statystycznych. Bez wezwania do sądu, dobrowolnego podporządkowania się dostawcy usług internetowych lub dodatkowych zapisów od strony trzeciej, informacje przechowywane lub pobierane wyłącznie w tym celu zwykle nie mogą być wykorzystywane do identyfikacji użytkownika.
Marketing
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest wymagany do tworzenia profili użytkowników w celu wysyłania reklam lub śledzenia użytkownika na stronie internetowej lub na kilku stronach internetowych w podobnych celach marketingowych.
  • Zarządzaj opcjami
  • Zarządzaj serwisami
  • Zarządzaj {vendor_count} dostawcami
  • Przeczytaj więcej o tych celach
Zobacz preferencje
  • {title}
  • {title}
  • {title}
%d