Przychodzi klient na landing page, czyli jak sprzedajesz, tak sprzedasz
...

Przychodzi klient na landing page, czyli jak sprzedajesz, tak sprzedasz

Ta historia zaczyna się zawsze tak samo. Przychodzi klient na stronę landing page. Z ciekawości. Z głową pełną wątpliwości i pytań. Z cieniem nadziei, że to, co zobaczy, coś zmieni w jego życiu. Teraz wszystko zależy od tego, jaki sprzedawca wyjdzie mu naprzeciw. Jak się wczuje i co powie. Może to wyglądać np. tak…

Landing page nr 1

Klient: Dzień dobry, co pani sprzedaje?

Sprzedawca: Żyjemy w czasach, kiedy czas stał się towarem deficytowym. Pośpiech i szybkie tempo życia sprawiają, że nie dbamy o to, co i jak jemy, ile śpimy.

Klient: No tak, ale czy ma pan coś, co mi się przyda?

Sprzedawca: Dostaniesz 24 PDF-y, 37 nagrań video o łącznej długości miliona minut.

Klient: A czego ja się z tego nauczę?

Sprzedawca: Kup teraz!

Klient: Teraz to ja… muszę zrobić pranie. Do widzenia.

Landing page nr 2

Klient: Dzień dobry, co tu znajdę?

Sprzedawca: Jedyny w Polce, najlepszy kurs zarządzania sobą w czasie!

Klient: O, ale ja tego nie potrzebuję…

Sprzedawca: Jestem magistrem psychologii i certyfikowanych coachem. Stale się rozwijam i poszerzam swoje kompetencje. Przeprowadziłam 200 tys. godzin szkoleń i na tym nie poprzestaję. Każdy, kto ze mną pracował, wie, że jestem najlepsza.

Klient: Gratuluję. Do widzenia.

Landing page nr 3

Klient: Dzień dobry, a co tu dostanę?

Sprzedawca: Kurs online, który rozwiąże Twoje problemy z zarządzaniem sobą w czasie.

Klient: Ja nie mam takich problemów…

Sprzedawca: A czy nie jest tak, że przygotowujesz wszystko na ostatnią chwilę? A może nie udaje Ci się wygospodarować 15 minut na to, żeby poczytać albo zrobić coś dla siebie?

Klient: No tak, ale… jakoś nigdy nie kojarzyłem tego z zarządzaniem czymkolwiek. I ten kurs te problemy rozwiąże?

Sprzedawca: Kurs sprawi, że  każdego dnia zyskasz dodatkowe 2 godziny, a to dzięki temu, że nauczysz się ustalać priorytety i eliminować to, co nieważne.

Klient: E, chyba niemożliwe.

Sprzedawca: Ależ możliwe! Spójrz: pani Joanna nie wyrabiała się z trójką dzieci. Nie miała czasu się podrapać. Po kursie  otworzyła swój biznes i na wszystko ma czas! Agnieszka, studentka, zdała wreszcie zaległe egzaminy, bo udało jej się pogodzić studia z pracą. Da się!

Klient: Uuu, ale ta cena! Widziałem taki za połowę tego.

Sprzedawca: Tak, ale to, co my oferujemy, to nie tylko kurs. Masz też półroczne wsparcie mentora, z którym możesz zawsze porozmawiać.

Klient: Super. To może w przyszłym miesiącu, bo teraz nie mam pieniędzy…

Sprzedawca: Niestety, sprzedajemy kurs do jutra, a potem dopiero jesienią.

Klient: Do jesieni to ja się zamęczę, jak tak dalej będzie. Biorę!

***

Internet to wielkie targowisko, na którym każdego dnia przybywa kramów. Wielu sprzedaje. Sprzeda ten, kto we właściwym czasie da właściwe odpowiedzi. Chcesz się tego nauczyć?

5 thoughts on “Przychodzi klient na landing page, czyli jak sprzedajesz, tak sprzedasz

  1. Bardzo ciekawy pomysł, żeby przedstawić niby lity tekst pisany jako konwersację. Ewo, jeszcze trochę i wynajdę dla siebie jakiś produkt do sprzedawania tylko po to, żeby móc wprowadzać w życie wszystkie Twoje dobre rady! 😉

    1. Cieszę się, Asiu, że Ci się podoba. A produkt – świetny pomysł :). Aż szkoda, że taka kreatywna osoba jak Ty nic nie sprzedaje.

Co o tym myślisz?

%d bloggers like this: