...

 

Hej!

Mam na imię Ewa. To ja wymyśliłam Tekstownych i ja Ci o nas opowiem.

 

Ewa

Jestem copywriterką, redaktorką i trenerem pisania. Swoją przygodę ze słowem zaczęłam już w dzieciństwie. Układałam wierszyki, opowiadania, a w wieku 13 lat napisałam swoją pierwszą książkę, która do dziś stoi na mojej półce i rozczula, ilekroć na nią spojrzę.

Z czasem dziecięca pasja stała się wątkiem przewodnim dorosłego życia. Ukończyłam studia polonistyczne i 3 poważne kursy redaktorskie w Polskim Towarzystwie Wydawców Książek (kurs redakcji merytorycznej, redakcji technicznej i kurs dla redaktora prowadzącego / wydawcy). Przez jakiś czas współpracowałam dziennikarsko z Mediami Regionalnymi i Tygodnikiem Katolickim Niedziela, a później zajęłam się redagowaniem i korektą tekstów – od prac magisterskich, poprzez książki mniej lub bardziej znanych wydawnictw (np. Edgard, Dom Wydawniczy PWN), aż po publikacje naukowe (Instytut Badań nad Dziedzictwem Kulturowym Europy, Politechnika Łódzka, Katolicki Uniwersytet Lubelski, Uniwersytet Medyczny w Lublinie i in.).

Jako redaktor współpracowałam także z firmami i od tego właśnie zaczęła się moja przygoda z copywritingiem. Uczyłam się sztuki pisania reklamowego „na żywym organizmie” – korygując, a potem także tworząc treści na zlecenie agencji reklamowych (Radver i White Dog) oraz marketerów z małych i większych biznesów (np. Cormay, Vimed, Vikking, Unilever Food Solution, właściciel marki Knorr i Lipton). Aby pisać coraz lepiej, szkoliłam się (m.in. z pozycjonowania i e-marketingu), dużo czytałam, słuchałam bardziej doświadczonych i testowałam nowe rozwiązania w praktyce. Efekt? Coraz bardziej zadowoleni klienci i coraz lepsze referencje – TU możesz je poczytać.

Mój najnowszy projekt to szkolenia. W 2014 roku skończyłam szkołę trenerów, bo zamarzyło mi się uczenie innych. Chcę się dzielić tym wszystkim, czego się nauczyłam przez 10 lat pracy redaktorsko-copywriterskiej, i czerpać inspirację od ludzi, którzy zechcą uczyć się ze mną.

A po godzinach? Pisanie to całe moje życie, więc cóż innego mogłabym robić? Piszę, czytam o pisaniu, chodzę na warsztaty literackie. Udało mi się dwukrotnie zostać laureatką ogólnopolskich konkursów literackich i na tym nie mam zamiaru poprzestać. Trzymaj kciuki!

 

Nie byłoby Tekstownych, gdyby nie Paweł – mój Mąż.

 

Paweł

Jest z wykształcenia historykiem, a z zamiłowania muzykiem (prawdziwy wirtuoz gitary!) i fotografem (raczkuje w tym fachu, ale idzie mu całkiem nieźle, zdobył już nawet dwa wyróżnienia w konkursach fotograficznych). Ma artystyczną duszę i anielską wprost cierpliwość do papierów, formalności i do mnie. Wspiera, pociesza, pomaga i ogarnia wszystko to, co wykracza poza pisanie i uczenie.

Jest pierwszym czytelnikiem moich tekstów. Tych blogowych i tych dla klientów. I tych literackich, kiedy już odleżą się w szufladzie, a ja dojrzeję do tego, żeby je komuś pokazać.

Paweł do perfekcji opanował konstruktywną krytykę i redaktorską dociekliwość. Wiem, że jeśli ma jakieś uwagi do tego, co napisałam, to naprawdę warto się nad nimi zastanowić.