...

Zakończenie ma znaczenie

Dużo się mówi o tym, że tytuł ma być chwytliwy, a początek wciągający. I słusznie – pierwsze wrażenie możemy zrobić tylko raz. Mało kto pamięta jednak, że równie ważnym elementem tekstu jest zakończenie. Od tego, co w nim zamieścimy, zależy ostatnie wrażenie – to, z którym czytelnik odejdzie. Jak zakończyć swój tekst, aby odbiorca docenił i zechciał wrócić?

jak napisać zakońćzenie

Przyznaję i biję się w piersi – zdarzyło mi się opublikować post bez zakończenia. Bo wyliczanka, to się obroni; bo czasu mało; bo trzeba szybko, bo coś tam (czytaj: leń). Zawsze jednak mam świadomość, że rezygnując z zakończenia, działam na własną niekorzyść odbieram sobie możliwość zapisania się w czyjejś pamięci.

Radzę Ci z serca, nauczona na własnych błędach: nie pomijaj zakończeń. Nie urywaj tekstu ni stąd, ni zowąd, nie usprawiedliwiaj się, nie bij piany. Po prostu siądź i napisz na koniec parę porządnych zdań. Co na przykład? Oto kilka propozycji:

  1. Zakończenie-podsumowanie

Ten typ zakończenia najlepiej sprawdzi się w tekstach argumentacyjnych, naukowych, prezentujących pewne informacje. Decydując się na zakończenie-podsumowanie, serwujesz czytelnikowi coś w rodzaju spojrzenia na tekst z lotu ptaka.

W takim zakończeniu:

  • nawiązujesz do wstępu, w którym przedstawiłeś tezę lub powiedziałeś, o czym będziesz pisać,
  • odnosisz się do początkowych założeń, biorąc pod uwagę wszystkie podane w rozwinięciu informacje lub argumenty,
  • możesz przypomnieć pokrótce to, co najważniejsze i warte zapamiętania,
  • weryfikujesz prawdziwość twierdzeń, od których zacząłeś.

Uwaga! Nawiązanie do początku nie oznacza zastosowania metody „kopiuj-wklej”. Oczywiście, że pewne wyrazy się powtórzą – muszą się powtórzyć – ale teraz Twoje zadanie polega na tym, żeby sparafrazować początek i go uzupełnić, doprecyzować, a czasem zmodyfikować.

2. Zakończenie-puenta

To chyba mój ulubiony typ i – mam wrażenie – najbardziej lubiany przez czytelników. Tu również nawiązujemy do początku tekstu, ale nie po to, żeby weryfikować lub parafrazować. Chodzi raczej o dopełnienie, refleksję, czasem rozbawienie odbiorcy albo… utarcie komuś nosa 😛 .

Ten typ zakończenia sprawdzi się zarówno w tekstach humorystycznych, jak i refleksyjnych. Pomoże zabłysnąć felietoniście (który przywoła jakąś mądrość) i studentowi (który wypowiedzią uznanego autorytetu z swojej dziedzinie zamknie referat przygotowany na zajęcia).

W zakończeniu tego rodzaju sprawdzą się:

  • stwierdzenia będące komentarzem do tekstu,
  • aforyzmy,
  • cytaty,
  • wypowiedzi ekspertów,
  • wypowiedzi zwykłych ludzi, zaangażowanych w zdarzenia/sprawy, o których była mowa.

3. Zakończenie otwarte

Czy temat zawsze trzeba wyczerpać i dopiąć na ostatni guzik? Nie. Czasem ważniejsze jest podprowadzenie czytelnika do pewnego punktu i pozostawienie go tam – z pytaniem, na które sam powinien poszukać odpowiedzi. I to jest właśnie zakończenie otwarte.

Zakończenie tego rodzaju chyba najlepiej pasuje do tekstów poważnych – melancholijnych, filozoficznych, podejmujących trudne zagadnienia.

4. Zakończenie ze zwrotem do czytelnika

Ten typ zdecydowanie nie najlepiej czuje się w „sztywnych”, naukowych wywodach, za to doskonale pasuje do tekstów, w których autor „trzyma sztamę” z czytelnikiem. A skoro tak, to sprawdzi się w większości tekstów internetowych, które mają budować content marketingowe relacje.

W takim zakończeniu możesz zamieścić:

  • miłe słowo, pozdrowienia,
  • prośbę – np. o udostępnienie, wypełnienie ankiety,
  • pytanie, które ma pobudzić do komentowania,
  • wezwanie do działania, np. do zapoznania się z innym tekstem / z ofertą lub choćby do komentowania.

***

Całkiem proste, prawda? Czasem przychodzi samo, czasem trzeba chwilę pogłówkować, ale warto. Życzę Ci, żeby każde zakończenie, które napiszesz, było dopiero początkiem. Początkiem trwałej przyjaźni z Twoim czytelnikiem.

5 thoughts on “Zakończenie ma znaczenie

  1. Jak zawsze rzetelnie i inspirująco. Gdyby tylko wcielanie Waszych wskazówek w życie było tak proste i przyjemne jak czytanie Waszego bloga 😉 Zostałabym chyba mistrzem pióra (a tak zostałam psychologiem).
    Dziękuję za kolejny dobry tekst i pozdrawiam ciepło!

Dodaj komentarz