...

Jak pisać chwytliwe nagłówki?

„Pamiętaj o chwytliwym nagłówku” – ile razy czytałeś takie zdanie? Pojawia się ono w artykułach nt. webwritingu, marketingu i blogowania. Autorzy poradników tego rodzaju chętnie napominają, że nagłówek jest ważny, ma przyciągać i przekonywać, rzadko kiedy jednak podpowiadają, jak taki efekt osiągnąć. Owszem, zdarzają się artykuły prezentujące szablony, ale i w tych brak najczęściej odpowiedzi na pytanie o to, jak skutecznie szablon wypełnić. Ja Ci taką odpowiedź dam. A jeśli zechcesz, pobierzesz sobie także e-book z 77 pomysłami na chwytliwy nagłówek. Zainteresowany?

nagłówki

O co chodzi z tymi nagłówkami?

Dobry nagłówek to nie połowa sukcesu. To 80% sukcesu! Tak wynika z badań przeprowadzonych przez redakcję amerykańskiego portalu Upworthy, które wykazały, że 8 na 10 internautów przeczyta choćby nagłówek, ale tylko 2 na 10 przeczyta resztę. Zdaniem Petera Koechleya, współzałożyciela wspomnianego portalu:

Nagłówek to nasza jedyna szansa na to, by przyciągnąć ludzi, którzy każdego dnia mają na głowie milion spraw i nie wstają rano tylko po to, żeby rozmyślać nad feminizmem, zmianami klimatycznymi lub szczegółami trwającej kampanii politycznej. […] Różnica między dobrym a złym nagłówkiem jest porażająca. Skutczność poszczególnych nagłówków różni się o 20, 50, a nawet 500%. Naprawdę dobry nagłówek może sprawić, że tekst rozprzestrzenia się wirusowo.

Jaki powinien być dobry nagłówek?

Dobry nagłówek to taki, który jednocześnie:

1. Informuje
Mówi, czego można dowiedzieć się z tekstu (uwaga! Musi informować zgodnie z prawdą. Nic tak nie wkurza ludzi, jak nagłówek, który wprowadza w błąd. Nawet jeśli uda Ci się „złapać” kogoś na taki nagłówek – świetnie wymyślony, budzący ciekawość, ale błędnie sugerujący treść tekstu – będzie to prawdopodobnie ostatnia szansa, jaką da Ci ten czytelnik).

2. Jest dostosowany do medium
Internet ma swoje wymagania. Po pierwsze, nagłówek tekstu do sieci powinien mieć odpowiednią długość. A jeśli zależy Ci na tym, by tekst wspierał pozycjonowanie witryny, warto umieścić w nim słowo kluczowe. Więcej na ten temat pisałam TU.

3. Rozpala ciekawość
Ostatnia, ale (zdecydowanie) nie najmniej ważna cecha. Nawet jeśli nagłówek będzie trafnie informował i świetnie pozycjonował stronę, ale nie zaciekawi – nie spełni swojej funkcji. W końcu chodzi nam o to, żeby internauta przeczytał (a przynajmniej przeskanował) nasz pisany nierzadko w bólach tekst, prawda?

Co zaciekawia najbardziej?

Amerykanie już to zbadali (Polacy być może też, ale nic o tym nie wiem). Porównano skuteczność 5 często używanych typów nagłówków:
• „zwykły” (np. Sposoby na lepsze teksty),
• pytanie (np. Co można zrobić, by pisać lepsze teksty?),
• instruktaż (np. Jak pisać coraz lepsze teksty?),
• numerowana „wyliczanka” (np. 30 sposobów na to, by Twoje teksty były coraz lepsze),
• spersonalizowany (np. Wszystko, czego potrzebujesz, by Twoje teksty były coraz lepsze).

Jak myślisz, który był najskuteczniejszy?

Otóż zdecydowanym zwycięzcą okazał się… – tadaam! – nagłówek nr 4. Był „chwytliwy” dla 36% internautów odwiedzających stronę (32% mężczyzn i 39% kobiet). Na drugim miejscu – z wynikiem aż o 15% mniejszym – uplasował się nagłówek nr 5 (zainteresował 22% mężczyzn i 20% kobiet). Dalej były kolejno: nagłówek nr 3 (17% odwiedzających stronę – 17% mężczyzn, 18% kobiet), nr 1 (15% – 17% mężczyzn, 13% kobiet) i nr 2 (11% – 12% mężczyzn i 10 % kobiet).

Jak pisać dobre nagłówki?

Są 2 szkoły. Jedni radzą, by od nagłówka zaczynać pracę. Oto jak wyjaśnia takie podejście Brian Clark z Copybloggera w e-booku How to write magnetic headlines:

Twój nagłówek to obietnica złożona czytelnikowi. Ma on jasno komunikować korzyść, jaką dajesz w zamian za czyjś cenny czas. Obietnica powinna zostać sformułowana, zanim ją wypełnisz. Pisanie najpierw tekstu może spowodować, że będziesz musiał przemodelować planowaną obietnicę.

Są jednak i tacy, którzy twierdzą, że owszem, od nagłówka trzeba zacząć, ale – od JAKIEGOŚ nagłówka (sformułowanego tylko dla nas, żebyśmy wiedzieli, co właściwie obiecujemy tytułem), a nie od TEGO (jedynego, przemyślanego i wybranego) nagłówka. Za ten właściwy powinniśmy brać się na końcu. Zwolennicy pisania nagłówka „po wszystkim” argumentują, że jest to czynność czasem bardziej pracochłonna niż tworzenie samego tekstu.

Wypróbuj oba sposoby i zobacz, co najlepiej sprawdzi się u Ciebie.

Tak czy siak, przymierzając się do pisania nagłówka, bądź gotowy na główkowanie, bo…

Jeśli napiszesz byle co, efekt będzie byle jaki. Click To Tweet

Nad nagłówkiem możesz pracować np. w takich 5 krokach:

1. Odpowiedz sobie na pytanie o to, dla kogo jest tekst

– kim jest idealny czytelnik, z czym się zmaga i – uwaga! – do czego aspiruje, kim chciałby się stać, na czym mu zależy.

Załóżmy, że mam do napisania artykuł o nowej diecie – będzie on oczywiście opublikowany online. Moją grupą docelową są panie, które mają więcej kochanego ciałka, niż by chciały, marzą więc o tym, by schudnąć. A jeszcze głębiej marzą o tym, by poczuć się atrakcyjnymi.

2. Znajdź korzyści

– coś naprawdę mega – coś, co odpowiada na problem, jaki ma Twój idealny czytelnik, lub odwołuje się do jego aspiracji.

Nowa dieta daje oczywiście podstawową korzyść, jaką jest pozbycie się tuszy – zrzucić można (dajmy na to) nawet 7 kg miesięcznie. Jednak nie to jest najważniejsze. Kobiety, które nie są zadowolone ze swojej figury, popadają w kompleksy, zaniedbują się (bo muszą się ubierać w to, w co się zmieszczą, a nie w to, co by chciały). Korzyścią dla mojej czytelniczki będzie coś więcej niż nowa figura – pokazując jej dietę, dam jej sposób na to, by wreszcie poczuła się piękna i doświadczyła wszystkiego tego, co się wiąże z byciem atrakcyjną – męskich spojrzeń, zazdrości koleżanek (co w damskim świecie bywa dość ważne ;)) itp.

3. Przejrzyj formuły copywriterskie i napisz 15–20 propozycji nagłówków

[lub: jeśli formułom mówisz stanowcze „nie”, napisz po prostu 15–20 własnych propozycji].

Przejrzałam formuły copywriterskie i wybrałam dla swojego tekstu następujące propozycje tytułów:

1. Jak zgubić 21 kg w ciągu 3 miesięcy i poczuć się piękną
2. 7 rzeczy które zmienią się w Twoim życiu, kiedy zastosujesz tę dietę
3. Kto jeszcze chce zrzucić 21 kg?
4. Śmiali się, kiedy zaczynałam kolejną dietę, ale kiedy zobaczyli mnie 3 miesiące później…
5. A gdybyś tak mogła już za 3 miesiące nie mogła opędzić się od męskich spojrzeń?
6. Czego Twój dietetyk nigdy nie powie Ci o odchudzaniu?
7. Sposób dietetyczek na bezbolesne zrzucenie 21 kg w 3 miesiące
8. Dla osób, które chcą schudnąć, ale próbowały już wszystkiego
9. Czy wciąż wierzysz, że schudnąć można tylko dzięki wyczerpującym ćwiczeniom?
10. Jak zgubiłam 21 kg w 3 miesiące
11. Jak zakompleksiona kobieta z nadwagą zmieniła się w pogromczynię męskich serc
12. Daj mi 3 minuty, a udowodnię Ci, że możesz ważyć o 21 kg mniej
13. Ja schudłam 21 kg przez 3 miesiące. Ty też możesz
14. Czy chcesz, by twoim koleżankom opady szczęki na widok Twojej nowej figury?
15. Nie mogłam już na siebie patrzeć. I wtedy spróbowałam tej diety

4. Wybierz spośród nagłówków ten jeden

A zatem przeglądam swoje nagłówki. Odrzucam te, które wydają mi się już trochę zużyte, brzmią zbyt ogólnie albo po prostu mi się nie podobają. Ostatecznie postanowiłam wybrać któryś z tych:

  • Jak zgubić 21 kg w ciągu 3 miesięcy i poczuć się piękną – bo mogę tu zarysować podwójną korzyść, coś jak w tytule książki Dale’a Carnegiego Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi;
  • 7 rzeczy które zmienią się w Twoim życiu, kiedy zastosujesz tę dietę – bo to wyliczanka, a statystyki pokazują, że wyliczanki działają;
  • Śmiali się, kiedy zaczynałam kolejną dietę, ale kiedy zobaczyli mnie 3 miesiące później… – bo to klasyka najlepszego sortu (Claude Hopkins: Śmiali się, kiedy siadałem do pianina, ale kiedy zacząłem grać…)

Nie mogąc się zdecydować, zapytałam 2 osoby o to, który z tych tytułów skłoniłby je do przeczytania – mojego Męża i siostrę. Mąż myślał, myślał… W końcu uznał, że najlepszy będzie tytuł nr 2. Siostra nie miała wątpliwości – natychmiast po usłyszeniu ostatniego wykrzyknęła: „Trzeci, tylko trzeci!”.

Jak myślisz, który głos był dla mnie w tym przypadku bardziej znaczący? Oczywiście, że siostry. Bo siostra jest w grupie docelowej.

Mój Mąż ani nie jest kobietą, ani nie musiał się nigdy odchudzać, nie wie więc, jak to jest zmagać się z kompleksami, marzyć o zgrabnej figurze i czuć się źle w swoim ciele. Moja siostra wie to doskonale. Jest typową kobietą, która – choć nie ma gigantycznej nadwagi – chciałaby wyglądać lepiej, wypróbowała już wiele diet itd.

5. „Podrasuj” swój nagłówek

No dobrze, mam już wybrany nagłówek, ale… do Internetu jest on trochę za długi – żeby Google mi go nie ucięło w wynikach wyszukiwania, musi on mieć max. 69 znaków. A zatem skracam. Będzie brzmiał tak: Śmiali się, kiedy znów zaczynałam dietę, ale 3 miesiące później

Co jeszcze mogłabym zrobić z tytułem? Mogłabym zastanawiać się nad sposobem „upchnięcia w nim” frazy kluczowej, np. skuteczna dieta. Ale nie, wolę, żeby tytuł brzmiał dobrze, a frazę kluczową umieszczę w śródtytule.

Mogłabym też szukać słów, które zabrzmią mocniej. Tu z pomocą przychodzą takie stronki, jak synonimy.pl czy (chyba bogatsza, choć brzydsza) synonim.net. Mój tytuł mi się podoba, ale gdybym np. wybrała pierwszy (Jak zgubić 21 kg w ciągu 3 miesięcy i poczuć się piękną) poszukałabym lepszych słów. Np. zamiast „poczuć się piękną” – poczuć się jak milion dolarów (a może coś bardziej oryginalnego?), poczuć się jak [nazwisko jakiejś gwiazdy] itd.

To co? Teraz kolej na Ciebie. Poczęstuj się e-bookiem zawierającym 77 pomysłów na nagłówki i testuj, co działa.

32 thoughts on “Jak pisać chwytliwe nagłówki?

  1. Ewa, ja to jest, że zawsze trafisz w punkt 🙂 Uwielbiam Twoje przykłady, na e-booka się oczywiście zapisałam, a post wydrukowałam! Jestem wzrokowcem i wolę mieć pomoce pod ręką. Pozdrawiam !

  2. Oj tak, dobry nagłówek i lead to już połowa sukcesu. Choć ostatnio strasznie denerwuje mnie to, że większość nagłówków to typowy click bait – kontrowersyjny tytuł, który nie ma nic wspólnego z treścią.

    1. Oj, tak. Może wynika to właśnie z bezmyślnego użycia formuły – bez całej tej „refleksyjnej” części, którą opisałam.

  3. Rzeczowo, w punkt i na temat! Nagłówek ma bardzo dużą moc sprawczą. Zawsze powtarzam to moim Klientom — na początku wytocz potężne działo, następnie dozuj informacje. Przyciągnięcie uwagi odbiorcy decyduje o Twoim „być albo nie być”.

  4. Prowadzę blog o szydełkowaniu i u mnie najlepiej „sprzedał się” tytuł z dopiskiem „dla początkujących” a zaraz po nim pytanie z mało znanym słowem regionalnym. Przeglądam oczywiście takie poradniki jak napisać chwytliwy tytuł i niestety to co mnie najbardziej w tytułach denerwuje i na to nie klikam bardzo się sprawdza. Dlatego choć bardzo nie lubię czasami zmuszam się do wpisania tytułu, który zwiększy prawdopodobieństwo odwiedzenia mojego bloga.

    1. Tak. „Dla początkujących” i „krok po kroku” to też są chwytliwe wyrażenia. Dzięki za to dopowiedzenie, Ewelina. A jeśli chodzi o nagłówki denerwujące, ale skuteczne, to – z tego, co obserwuję (i sama przeżywam) – problem wielu piszących do Internetu. Trochę tak jest, że albo piszesz sobie a Muzom, po swojemu, albo dla ludzi, ale tak, jak oni tego oczekują. Ja myślę, że jednak warto pójść na ten kompromis, jeśli nagrodą są czytelnicy. W końcu dla nich zakładamy blogi, prawda?

  5. Ciekawe 🙂 Ja właśnie testuję różne opcje nagłówków na moim blogu i zauważyłam w Google Analytics, że nagłówek napisany „intrygująco”, w którym nie do końca wiadomo, o co chodzi (lecz też nie click-bait, po prostu wielka niewiadoma) daje post, który ma dużo wejść, ale średni czas przebywania na stronie jest stosunkowo krótki. Z kolei jeśli daję nagłówek rzetelnie informujący, co jest w środku, kliknięć jest mniej – ale znacznie dłuższy czas przebywania na stronie.

    Więc zależy, o jaki efekt nam chodzi. Można tym trochę pomanipulować w zależności od celów 🙂 Będę testować dalej, dobre nagłówki są nie lada sztuką!

  6. Ewa bardzo fajny tekst o nagłówkach. To fakt- wyliczanki ponoć działają dobrze, przynajmniej takie badania i tak piszą :)) Dziękuję Ci za ebook – z chęcią się poczęstowałam :)) Będę studiować 🙂

        1. Magda, spokojnie. To raczej nie jest dzieło do rozczytywania się, ale ściągawka, do której warto zajrzeć po natchnienie :).

  7. Nie sposób się tu z czymś nie zgodzić. To tak jak z ofertami pracy – podobno sama nazwa stanowiska już w założeniu przyciąga bardzo określoną grupę aplikujących (nawet jeśli obowiązki, wymagania itd. sa te same)

  8. fajnie, że powstał taki tekst, ale może też warto popracować nad głównym zdjęciem postu? zdjęć stockowych jest dużo, ale jak setny raz się widzi tego samego gostka w okularach to trochę słabo. Pamiętajcie, że czytelnicy są też wzrokowcami 😉 pozdrawiam!

  9. świetne przykłady i opisanie tematu, podparte badaniami
    dzięki
    dodatkowo warto testować nagłówki
    czytałem wielokrotnie, że to poprawia skuteczność.
    sam zacząłem sprzedawać, więc zastosuję twoje rady

    1. Lidia, w e-booku nie trzeba się rozczytywać. Po prostu otwórz go, kiedy będziesz szukała pomysłu na tytuł dla swojego tekstu, a na pewno coś znajdziesz. Miłego korzystania!

Dodaj komentarz